Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
AKI Line M' Guzik - spore kłopoty ortopedyczne
#1
Bardzo, bardzo mi przykro umieszczać to info, jednak uważam to za przejaw uczciwości hodowlanej.

Info na stronie
[Obrazek: banner.jpg]
Odpowiedz
#2
Przykre wiadomości Sad

Pozdrowienia
[Obrazek: sidbaner.jpg]
Odpowiedz
#3
Trzymamy kciuki za Synka ! Jakie by nie były te problemy - to oby szybko i bezpiecznie z nich wyszedl i mogl funkcjonować ! Już od siusiu majtka coś miał pecha Sad

Martyna Toronto ,Carter i Dee Dee
Odpowiedz
#4
Łojejku Sad
[Obrazek: 246c138cba5482e6.jpg]
Border collie to nie pies, to styl życia.
Odpowiedz
#5
Zdrówka dla Guzika Sad
Odpowiedz
#6
Szkoda chłopaka Sad
Zdrówka i sił życzę!
Odpowiedz
#7
Ojej... Sad
Strasznie mi przykro....... Icon_cry
Wielka szkoda malucha, ale z drugiej strony z dysplazją jakoś da się żyć. A czy jest planowana jakaś ingerencja chirurga? (pytam ze zwykłej ciekawości i jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj).
Co do tej przesadnej reakcji bólowej, to co prawda nie wiem jak to dokładnie u Guzika wyglądało, ale u nas na przykład było tak że u weta, przy badaniu klinicznym (tzn wyciąganie łapek itd) Ori był mega histeryczny i zachowywał się jakby niewiadomo jaki ból mu to sprawiało,czasem weterynarz jeszcze go nie chwycił za nogę, a ten już skomlił Confused. I bardzo podciągał nogi, przez co można było przypuszczać że go to bardzo boli, ale na spacerze ja widziałam że on nawet nie kuleje. Nie wiem czy to jakiekolwiek pocieszenie, ale może też jest tak z Guzikiem że niby ma b/c a zachowuje się jakby to było conajmniej D, ze zwykłęgo strachu u weta?
Życzę dużo cierpliwości i siły w opiece nad nim, a to na pewno przyniesie korzyści!
Natalia i Ori
[Obrazek: 10nhkjm.jpg]
Odpowiedz
#8
Strasznie mi przykro Sad
Dużo zdrówka!
Odpowiedz
#9
biedny Guzik... zdrówka!

Aga, mam pytanie - zawsze opisy literkowe budzą moje wątpliwości - napisałaś, że nie wygląda to fajnie (stawy), dlaczego w takim razie diagnioza brzmi 'między B a C'?
'seriously... the dog doesn't do all the work...it's a teamwork sport.'

[Obrazek: kkk2t.jpg]
Odpowiedz
#10
Żyjemy w bardzo medialnych czasach. W czasach, kiedy wszystko już było. Albo w serwisie społecznościowym, albo na forum, albo w kanale filmowym, czasem na blogu czy czyjejś stronie. W czasach, kiedy w zasadzie nie istnieje już tabu - mgiełka tajemniczości i intymności nie okrywa już ani narodzin, ani choroby, ani seksu... Ani samej śmierci nawet. Właściwie nie istnieje już dziedzina życia, której nie dałoby się podejrzeć na ekranie telewizora czy komputera. Wszystko już było i jest dla nas codziennością, na wyciągnięcie ręki.
Czasem jednak jakaś informacja wzbudza w nas ciekawość i żądzę sensacji. Pasjonujemy się śledzeniem poszukiwań dziecka chętnie ferując wyroki, choć nie znamy wszystkich okoliczności. W mentorskim tonie wytykamy błędy i zaniedbania dziewczynie, której zaginął pies, naiwnie sądząc, że nam nigdy nie może się podobna sytuacja przydarzyć. Choć bywa, że sytuacja wymaga odzewu i nie tylko zainteresowanie, ale i zaangażowanie jest potrzebne, bardzo często przekraczamy tę subtelną granicę między empatią i chęcią wsparcia i pomocy a chęcią wejścia w czyjeś życie, wbrew woli zainteresowanego. Klikamy like, piszemy słowa współczucia jednocześnie myśląc: ciekawe dlaczego, kto, jak, co się stanie dalej, lub co gorsza - dobrze konkurencji... Nie zastanawiamy się, jak takie współczucie na ekranie będzie odebrane przez drugą stronę, czy tego najzwyczajniej w świecie chce. Wypieramy to chęcią zaspokojenia własnych pobudek, ciekawości, potrzeby sensacji i chęcią kreowania swojego medialnego wizerunku.

Tak, Guzik, szczeniak z mojej hodowli, ma problemy ortopedyczne. Ma też jednak właścicieli, którzy mają uczucia i dla których jest to niewątpliwie trudna rzeczywistość i stawienie jej czoła nie jest ani najprzyjemniejsze, ani najłatwiejsze. Pozwólcie im zachować prywatność, przebrnąć przez to po swojemu. Życie to nie serial brazylijski.
Psiak ma wspaniałą opiekę, ja jestem w kontakcie z nimi, w miarę swoich możliwości staram się pomóc. Jeśli będzie potrzebna Wasza pomoc - otwarcie o nią poprosimy. Osobiście bardzo cenię sobie informacje, które coś wnoszą do sytuacji, np. o podobnych objawach po silnej kuracji antybiotykowej w szczenięctwie i własnych w związku z tym doświadczeniach, o lekarzach, do których warto się zwrócić. Natomiast dywagacje pod tytułem czy to po mamusi, tatusiu, wujku czy dziadkach, czy aby na pewno pies nie był zaniedbany, a może za mało suplementowany, a może za dużo, a może za mało pił, a może za źle jadł, a może lekarz się nie zna... - nie tylko nie są konstruktywne, ale także, a właściwie przede wszystkim - nie na miejscu.

Nikt nie wysuwa pod niczyim adresem jakichkolwiek oskarżeń czy oczekiwań. Nikt nie oczekuje użalania się. Po prostu jest tak nie inaczej i należy zrobić wszystko, żeby było jak najlepiej. Info umieściłam wyłącznie jako informację hodowlaną, ponieważ nie można wykluczyć podłoża genetycznego. I tak proszę to traktować, jak informację, nie jak tanią sensację. Nie należy mylić upublicznienia informacji hodowlanej z zaproszeniem do udziały w "wydarzeniu" czy faktu posiadania psa z hodowli z koniecznością bycia osobą publiczną i chęcią uczestnictwa w spektaklu Wielkiego Brata. To nie jest tożsame.

Ani ja, ani właściciele - nie zamierzamy prowadzić publicznego pamiętnika leczenia Guzika. I proszę to uszanować.

P.S. Tłumaczenie powyższego z polskiego na nasz dla tych, którzy cierpią na dysleksję, dysinteligencję, mają problem z wyłapaniem idei wpisu lub jej interpretacją lub łacina podwórkowa jest im bliższa od języka ojczystego - odpier......e się od Guzika. Sory za dosadność, ale do niektórych nie da się inaczej.

[Obrazek: banner.jpg]
Odpowiedz
#11
Widzę, że moja wypowiedź wzbudziła spore emocje. Przyznam, że choć do nikogo personalnie nie kierowałam tych słów, nie maiłam też na myśli żadnego z borderowych for, bo przyznać należy, że nie mogę zarzucić nic ich użytkownikom w tym temacie, mogliście przyjąć ją jako zarzut wobec Was. Pamiętajcie jednak, że poza forum są też inne formy komunikacji. Nie chcąc tłumaczyć każdemu z osobna, napisałam swoje stanowisko na forum zakładając, że dotrze ona do zainteresowanych. Pierwotnie była do wypowiedź bez P.S I w całej rozciągłości ją podtrzymuję. Upublicznienie informacji hodowlanej nie uważam za zaproszenie do wejścia w czyjeś życie, tym bardziej, że nie wyraża on takiej chęci - nie zarejestrował się i nie wypowiadał na żadnym z borderowych forum, nie zabierał też głosu w tej sprawie. Uważam, że należy to uszanować. Oczywiście, nie chodzi tu o życzenia powrotu do zdrowia, trzymanie kciuków, czy głosy wnoszące istotne informacje itd. Napisałam dość zdecydowanie:

(03-02-2012, 11:58)SzaraMyszka napisał(a): dywagacje pod tytułem czy to po mamusi, tatusiu, wujku czy dziadkach, czy aby na pewno pies nie był zaniedbany, a może za mało suplementowany, a może za dużo, a może za mało pił, a może za źle jadł, a może lekarz się nie zna... - nie tylko nie są konstruktywne, ale także, a właściwie przede wszystkim - nie na miejscu

I nie zmieniłam zdania.

Mimo, że w dość delikatny ale wyczerpujący sposób starałam się uzasadnić swoją wypowiedź, próby doszukiwania się dziury w całym nie ustały, stąd dopisek P.S. Dopisek, którego potencjonalnego adresata dość precyzyjnie zdefiniowałam:

(03-02-2012, 11:58)SzaraMyszka napisał(a): dla tych, którzy cierpią na dysleksję, dysinteligencję, mają problem z wyłapaniem idei wpisu lub jej interpretacją lub łacina podwórkowa jest im bliższa od języka ojczystego

Wszystkim oburzonym polecam ponowną lekturę, przynajmniej tego fragmentu, a jeśli nadal czujecie się dotknięci - cóż - przykro mi, że się utożsamiacie z tą grupą... Nawiasem mówiąc - przykro też, ze dopiero ten dopisek okazał się skuteczny...

Jedyne, za co czuję potrzebę przeproszenia forumowiczów to fakt niezbyt dokładnego wyjaśnienia, że nie chodzi o wypowiedzi na forum/forach. Jeśli chodzi o pozostałe zarzuty - nie uważam je za słuszne. Mam prawo stanąć w obronie osób, które nie są osobami publicznymi z racji posiadania psa z rodowodem i nie mają obowiązku uczestnictwa w życiu borderowego światka.

Mam nadzieję, że temat wyczerpałam.
[Obrazek: banner.jpg]
Odpowiedz
#12
INFO

A swoją drogą, moja mała dygresja w kierunku uczciwości hodowlanej i jej braku. Wada występuje w kilku liniach. Właściciele, przynajmniej niektórzy, wiedzą, że dotyczy ona ich psa. Przykre, że informacja o tym nie jest dostępna... R=R???
[Obrazek: banner.jpg]
Odpowiedz
#13
No widzę że dr Atamaniuk jak najbardziej zasługije na swój tytuł króla radiologii hih Wink.
Mam nadzieję że Guzik będzie miał jak najlepiej dobraną terapię i sobie jeszcze zazyje życia Wink zwłąszcza latem, jak można pływać Smile A co do R=R to jak dla mnie to od dawna jest utopia, lecz wciąż można spotkać zagorzałych fanatyków, którzy są gotowi się na ciebie rzucić z pazurami, jeśli śmiesz powiedzieć że masz inne zdanie (przetestowane Wink).
Natalia i Ori
[Obrazek: 10nhkjm.jpg]
Odpowiedz
#14
Oj taaak, przetestowane Big Grin
[Obrazek: banner.jpg]
Odpowiedz
#15
Ja chciałam o tę terapię spytać. Pierwszy raz słyszę o takiej dolegliwości, co można z tym zrobić?
Odpowiedz
#16
Przede wszystkim monitorować. Jeśli druga trzeszczka podrażnia staw i prowadzi do jego zwyrodnień może być konieczna interwencja chirurgiczna. Pies nie powinien być forsowany, skakać (agi, fri itp), odpowiednia suplementacja wspomagająca...
[Obrazek: banner.jpg]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości