DOG Line

klub, szkolenie psów

OBI Line

serwis obedience /PL

Psim Nosem

wywąchane wokół

Świat na 6 łap

turystyka z psem



Aktualności 2011



24.12

2 0 1 1

Wesołych Świąt!






11.12

2 0 1 1

Panie, ten koń w kagańcu powinien latać!



...czyli relacja z naszego kolejnego DogWay'a :)

WIĘCEJ »




19-20.11

2 0 1 1

Lidzia z Myszką na Treningowych Zawodach Agility w Celinowie koło Warszawy



Autor nagrań: Krzysiek Szenfeld. Dziękujemy! Publikacja za zgodą autora. Wszelkie prawa zastrzeżone!




30.10

2 0 1 1

Mistrzostwa Polski Obedience 2011



Stało się. Wbrew wszystkiemu, na przekór losowi, który robił, co mógł, żebym nie pojechała, dzięki wsparciu przyjaciół - jadę z Myszką na Mistrzostwa Polski. Sama do końca w to nie dowierzam, ale nie czas i nie miejsce na to. Ostatnie dni, żeby jeszcze coś poprawić. Choć nie przesadzam. Jadę z duszą na ramieniu, ale i z wiarą. Nie ukrywajmy - gównie w Myszkę :)

Na miejscu staram się nie dać ponosić emocjom. Łatwo powiedzieć. Pierwsze ćwiczenia: zostawanie. Sukces! Myszka nie położyła się! Ładnie wytrwała do końca ćwiczenia, max punktów! A więc ryzyko z Bud Michałowskich opłaciło się! Zrozumiała, że na zawodach obowiązują te same zasady, jak na treningach! Na kolejne ćwiczenia wchodzę z wiarą. Jednak już przy pierwszym przyszło zaskoczenie. Myszka nie zatrzymała się przy pachołku!!! No, fajnie, że jest w tak świetnym nastroju, ale przydałoby się jeszcze troszkę myślenia, zamiast aporciku w gówce. Widząc, jak przekracza linię pachołka jednoznacznie zmierzając pełnym pędem wprost do aportu błyskawicznie podejmuję decyzję: jak jej teraz odpuszczę, na kolejnych zawodach z dużym prawdopodobieństwem zrobi to samo! Cofam ją do pachołka. Myszka jest wyraźnie zdegustowana, jak to, aporcik! Po poprawce wykonuje ćwiczenie. I miłe zaskoczenie - nie mamy go wyzerowanego! Potem jeszcze kilka mniejszych i większych błędów, i psa, i moich. Efekt - 2 miejsce. Do pierwszego brakło nam tylko i aż 4 pkt...




Autor zdjęć: Natalia Matłosz-Świeboda





23.10

2 0 1 1

Zawody Agility Bemowo 2011 Edycja Jesienna MultiCup i o Puchar Pierwszej grupy FCI (uff!)



Po wczorajszych zawodach obi, dziś Lidzia z Myszką zadebiutowały w zawodach agility. W przebiegu agility Myszka uzyskała czas 27,79 sek z jedną odmową, co dało 7 lokatę, przebieg jumpingowy dziewczyny pokonały "na czysto", klasując się na 2 miejscu, tuż za Magdą Ziółkowską! W klasyfikacji łącznej dało to 3 miejsce! Debiut bardzo udany, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że przebiegi byży bardzo płynne :) Pozostaje pogratulować! :)




22.10

2 0 1 1

Zawody obi w Budach Michałowskich



Na te zawody jechałam czysto "testowo". Nie znaczy, że z niepoważnym nastawieniem, ale mając świadomość tego, że z powodów życiowych perturbacji w ciągu ostatnich miesięcy bardzo szczątkowo wręcz trenowałam z Myszką, chciałam sprawdzić, "na czym stoimy", zwłaszcza, że za tydzień rozegrane mają być Mistrzostwa Polski.

Nie był to życiowy występ, choć biorąc pod uwagę okoliczności - bardzo dobry. Myszka znów położyła się na zostawaniu w siadzie. Wiedząc, że na treningach tego nie robi, natomiast na zawodach, ostatnio permanentnie, postanowiłam zadziałać. Kiedy po powrocie usłyszała "Ty wiejski burku ;)", zdziwiła się. Jak to, przecież są zawody, powinnaś być zadowolona ze wszystkiego!? Nieco to zaważyło na dalszej części naszego startu, zwłaszcza początku, ale ryzyk fizyk. Zawody wygrałyśmy, choć nieco poniżej naszego poziomu pracy.



Autor zdjęć: J. Konieczko





10.10

2 0 1 1

Wakacje Myszki & Sigmy



Tegoroczny wakacyjny relaks Myszka i Sigma spędziły z Lidzią na obozie agility. Zapraszam do obejrzenia fotorelacji :)




Autor: Wszystkie zdjęcia są autorstwa członków klubu Cavano



Więcej zdjęć w galerii»





12.09

2 0 1 1

Seminarium dog frisbee z Darkiem Radomskim



Także w sobotę, ale w Gliwicach, 3 zaprzyjaźnione teamy - Pola, Natalia i Sławek ze swoimi psami - Sushi, Tintą i Lomo, wzięli udział w seminarium z Darkiem Radomskim z serii LADC. Wspólnie z pozostałymi uczestnikami zgłębiali tajniki dog frisbee, świetnie się przy tym bawiąc :)


Jakby tych atrakcji było mało, Natalia i Sławek poznali Marcina - pana Guzika, który także był uczestnikiem seminarium! Oto relacja Natalii:


"10 września na seminarium Frisbee z Darkiem Radomskim miałam okazję pracować z Lomo i poznać jej braciszka Guzika! Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy kiedy go zobaczyłam to, że ma identyczną głowę i wyraz pyszczka jak Tori. Kiedy podeszłam okazało się, że to nasz braciszek! Jest dużym samcem, super zsocjalizowanym, mającym świetny kontakt z psami i ludźmi (nawet dostałam soczystego buziaczka). Razem z Marcinem - właścicielem Guzika, uczyliśmy się podstawowych rzutów i staraliśmy się pomagać sobie nawzajem. Nastepnie mogliśmy popracować z psami i uzyskać wiele cennych rad od Darka. Był to dzień pełen wrażeń, motywujący do pracy nad sobą i nad psiakami.




Autor zdjęć: Sławek Świeboda. Publikacja za zgodą autora. Wszelkie prawa zastrzeżone!




11.09

2 0 1 1

Wystawowy debiut Rico



Asia z Rico wzięła udział w sobotniej Krajowej Stołecznej Wystawie Psów Rasowych (CAC). Debiut był bardzo udany, Rico nie tylko zdobył ocenę "wybitnie obiecujący", ale i tytuł "Najlepsze szczenię w rasie". Fakt, był jedynym reprezentantem w swojej rasie, ale, sądząc po opisie - podobał się. Oto on:


"Duży, średnio silny o bardzo dobrych proporcjach. Dobry typ i wyraz. Dobra głowa, prosty mocny grzbiet. Dobre kątowanie kończyn przednich, bardzo dobre tylnych." Sędzia: Marek Czerniakowski


Autor zdjęć: Asia Siwak. Publikacja za zgodą autora. Wszelkie prawa zastrzeżone!




06.09

2 0 1 1

Komenda życia



Szłam dziś z Myszką osiedlową alejką. Taką oddaloną od ulicy, oddzieloną od niej trawnikiem. Mysza tradycyjnie podrzuca mi pod nogi jabłuszko, żeby jej kopnąć. Ulica nie ruchliwa, ot, taka osiedlowa, między blokami, więc po momencie wahania odkopuję jej. Zabawa jest przednia. W pewnym momencie widzę, jak jabłko odbija się od jakiejś nierówności i skręca w stronę ulicy. Mój wzrok podąża za jabłkiem i goniącym je psem. I nagle obraz zwalnia. Dostrzegam nadjeżdżające auto. Jabłko toczy się wprost pod koła zdecydowanie łamiącego dopuszczalną prędkość samochodu. A za jabłkiem biegnie mój pies, który w głowie ma jedno - DOPAŚĆ JE! Zamarłam. Moje gardło, mój głos zawołał psa. Podświadomie, automatycznie, bo ja, sparaliżowana tym, co widzę, nie byłam w stanie. Ku swojej uldze widzę, jak Mysza w miejscu zawraca i tylko tęsknie łypie jeszcze okiem za jabłkiem. Kamień mi spada z serca. Udało się, miałyśmy szczęście. I natychmiast przychodzi refleksja. Teren z pozoru był bezpieczny. To jabłko nie miało prawa znaleść się na ulicy, za daleko, nie mam szans tak mocno kopnąć, niemozliwe, nierealne... A jednak znalazło się. I została z niego mokra plama. Dosłownie.

Uważajcie na to, gdzie bawicie się z psem. Nawet, jeśli wydaje Wam się, że teren, otoczenie jest ok, zastanówcie się, jak jak może potoczyć się sytuacji, gdy zdarzy się... niemożliwe. Zawsze może coś przestraszyć psa i wprowadzić w stan paniki, zawsze ktoś może naruszyć obowiązujące zasady, zawsze może stać się coś, czego się nie spodziewaliśmy... I wychowujcie swoje psy. Nawet, jeśli nie jesteście pasjonatami szkolenia, są komendy, które powinien znać i respektować każdy pies. Powrót do własciciela jest jedną z nich, Natychmiastowy, bez zastanowienia. W sytuacji krytycznej - ratuje życie...





05.09

2 0 1 1

Spotkanie



W weekend miałam przyjemność spotkać się z Natalią, Sławkiem, Tintą i Lomo :) Na spotkanie przyszła też Asiek z Mamą i Rico, więc Finał DCDC przemienił się w mini spotkanko AKI Linków :) Mieliśmy okazję poobserwować nasze latorośle, porównać, wymienić doświadczenia i spostrzeżenia. A to wszystko uświetnione pokazami zawodników dog frisbee! Jednym z nich byl Sławek z Tintą, którym całkiem nieźle poszło. Słowem, było na co popatrzyć :) Już tęsknię za następnym spotkaniem!



Autor zdjęć: Natalia Matłosz. Publikacja za zgodą autora. Wszelkie prawa zastrzeżone!




04

2 0 1 1

Wesołych Świąt!






18.04

2 0 1 1

Zawody Obedience (CACIOB) w Rzeszowie



I po zawodach! :) Myszka pięknie pracowała i, nie ukrywajmy, wynik zawdzięczam jej :) Gdyby nie moje błędy, byłby CACIOB!

Dała znać znać bariera językowa, na którą nałożył się stres utrudniający trzymanie wyuczonego wcześniej schematu startu... Zdecydowane muszę popracować nad opanowaniem stresu i będzie super :)

Myszka robiła co mogła, zdołała nawet uratować ćwiczenie "kwadrat", ignorując wskazany przeze mnie błędny kierunek i wybierając SAMODZIELNIE prawidłowe wykonanie! Nie ma to jak geniusz! Jednak popełniłam szereg innych błędów, które zawarzyły na końcowym wyniku punktowym.

Ogólnie jestem bardzo zadowolona ze startu, biorąc pod uwagę, że to nasz debiut i poziom sędziowania na najwyższym światowym poziomie, także z wyniku :) W polskich realiach pewnie byłoby dużo lepiej, ale... czy o to chodzi? :)

Serdecznie dziekuję i jednocześnie gratuluję wszystkim: Organizatorom, za jak zwykle świetną organizację, Zawodnikom, za stworzenie wspaniałej rywalizacji, Kibicującym, Trzymającym Kciuki, Wspierającym - za jeszcze wspanialszą atmosferę. Do zobaczenia na kolejnych zawodach!






31.03

2 0 1 1



Podjęłam decyzję o starcie w Międzynarodowych Zawodach Obedience CACIOB. Tym samym Myszka zadebiutuje w trzeciej, międzynarodowej klasie obedience :)





22.02

2 0 1 1



Kontrola Guzika wypadła jak najbardziej pomyślnie! :) Wszystko idzie w dobrym kierunku, z czasem powinno całkiem ustąpić. Kolejna dobra wiadomość: jutro Guziczek wyrusza w drogę do swojego domku! Droga długa a domek straaaasznie wytęskniony, więc trzymam kciuki. No i mam nadzieję, że Guzik postanowi dotrwać tego wydarzenia jednak w jednym kawałku... ;)




20.02

2 0 1 1

Pierwsza relacja od Neverkowej Asi ;)



"Neverek jest cuuuudddowny!!! Bardzo ładnie podróżował sobie samochodem i grzeczniutko siedzial w klateczce, uznając ją odrazu za swój domek. Następnie został wygliglany i wymizany i wycałowany też przez naszego Adasia - weterynarza, a na koniec z ciekawosci zważyłam gnojka, no i mamy całe 4 kilo bordera! Jak dojechaliśmy do domku, to Neverek hop do przodu, bez żadnego problemu zwiedził wszystkie zakamarki, cały czas ogonek w górze i na pewniaka, później wkręcił się w kota Tosię i z dobre 15 minut ją pasł, a ja umierałam ze śmiechu, bardzo był pocieszny. Zjadł bez problemu, wyspał sie i nastepnie wkręcił się w zabawę małym jutowym gryzaczkiem, generalnie maluch lubi się szarpać! Nie ma na świecie piekniejszego widoku niż mała 9 tygodniowa borderowa mordka wpatrujaca się w człowieka z taką ogromną mądrościa!!! No a teraz już jesteśmy bardzo zmęczeni i idziemy spać (Neverek już chrapie na kocyku pod łóżkiem, sam się tam umiejscowił). Pozdrawiamy !!!!"




20.02

2 0 1 1

Guzik



Konsultacja potwierdziła korzystną jak na tę sytuację diagnozę. Nie ma złamania, żuchwa samoistnie się nastawiła. Trzeba zaczekać, aż minie podrażnienie mięśni okołożuchwowych i chłopak będzie jak nowy. Tylko że chłopak już wczoraj czuł się jak nowy mając swój stan w głębokiej pogardzie i ciągle jak nie podgryza Sigmę, to nosi zabawki, a jak chociaż na moment spuścić go z oka, to usiłuje się przeciągać... We wtorek kontrola.




19.02

2 0 1 1

Never



Wreszcie zdecydowały się losy Neverka. Mniej i bardziej śmiało interesowało się nim kilka osób, kiedy odwiedziła nas Asia. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Niczym sienkiewiczowska Danusia z miną "mój ci on" wzięła go pod pachę i... pojechali!



Guzik


Popołudnie przyniosło złe wieści. Okazało się, że dobra socjalizacja, zwłaszcza z silniejszymi psami, może mieć też minusy. Guzik, od małego przyzwyczajony do obecności innych psów, nie przejął się ani wiekiem, ani wielkością Grafa, CTR-a. Nie zamierzał być "tym słabszym" w rywalizacji o zabawkę, stwierdził, że co jak co, ale pierwszy to on nie puści. No i faktycznie, puściła... guziczkowa szczęka. Lekarz, nerwy, niepewność. Pierwsza diagnoza: zwichnięcie żuchwy. Jutro konsultacja. A jutro miał jechać do domku...




08.02

2 0 1 1

Devi



Devi po odespaniu trudów podróży pokazała swoje JA. Rozkochała w sobie nie tylko Mamę, ale i niechętną, chłodną w stosunkach Megi! Jak pisze Kamila: "co tu dużo mówić, jest fenomenalna, cała uśmiechnięta, ciagle rozmerdana, przewesoła, szybko się zaaklimatyzowała, dogadała z Meg i naprawdę super się docierają, niesamowicie miło na to patrzeć. Bardzo ładnie się przeciąga, już nawet na zewnątrz. Osiąga prędkości, za którymi moje oko nie nadąża, nie wspomnę o aparacie. Ma milion pomysłów na sekundę. Myszeczka w 101%, żywioł, bez zahamowań, ogólnie tak pewnie się czuje i czuła od początku jakby mieszkała u nas od dawna. Za mięsko jest w stanie odgryźć Ci rękę! Elegancko chodzi na smyczce...[...]" I tu skończę już za Kamilę, bo na nią nie ma co liczyć - Diabeł Nią zawładnął! ;)



Więcej zdjęć w galerii»





06.02

2 0 1 1

Devi



Dziś do domku pojechała Devi. Wcześniej była jednak na swojej pierwszej lekcji. Wszystko było takie nowe i interesujące! Pierwszy raz w tak dużym skupisku psów, jakim są Pola Mokotowskie, pierwszy raz sama, bez mamy i rodzeństwa, za to z niezbyt chetnie nastawioną Megi, wśród obcych osób... Jednak jak na takie warunki nie było źle :) Niedługo potem kilkugodzinna podróż pociągiem, znów nowe warunki, gorąc, obcy ludzie... No i nowy domek... Nic dziwnego, ze po takich emocjach mała spała jak zabita. I to całą noc! :)




05.02

2 0 1 1

W nowym domku!



Lomo w nowym domku, o dziwo! Przespała całą noc! Zawieziona do remontowanego mieszkania, mimo intensywności bodźców "spała jak zabita przy hukach, stukaniach krzesła, echo niosło więc mogło robic wrażenie, ale jej nie ruszało" - pisze Natalia. Zadziwiło ją natomiast lustro, a dokładniej ten "dziwny szczeniak" :) Podbiła serca wszystkich, jest śmiała, żywiołowa, wesoła, bez zahamowań.



Pierwszy filmik Lomo! :)





autor zdjęć: Natalia Matłosz. Wszelkie prawa zastrzeżone!



Rico też był dziś w swoim nowym domku. Na razie na kilka godzin. Wizyta przebiegła pomyślnie, mały zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu. Był radosny, żywiołowy i wszystkiego ciekawy. Nawiązał też przyjazne stosunki z Figą, starszą domowniczką.




autor zdjęć: Asia Siwak. Wszelkie prawa zastrzeżone!




04.02

2 0 1 1



Dziś wielki, przełomowy dzień w życiu szczeniaczków! Zostały nie tylko zaszczepione, ale wszystkie pozytywnie przeszły przegląd hodowlany. Są prawidłowo zbudowane, zdrowe, w dobrej kondycji, z prawidłowymi zgryzami, chłopaki z jąderkami. Na dowód powyższego zostały wytatuowane. Wszystkie dzielnie zniosły zabieg :) Ale to nie koniec wieści!

Lomo pojechała już do nowego domku! Jak relacjonują właściciele, kilkugodzinną podróż samochodem zniosła bez żadnych problemów. Nie zrobiło też na niej wrażenia nowe miejsce ani nawet obcy pies, Tinta, z którą teraz będzie mieszkała na codzień. To, co cieszy, bardzo ładnie wchodzi w relacje z nią. Bez oporów, śmiało, ale respektując jej sprzeciwy.



autor zdjęć: Natalia Matłosz. Wszelkie prawa zastrzeżone!




03.02

2 0 1 1


Nieuchronnie zbliża się czas rozstania.

Dobiega końca okres, kiedy szczeniaki rozwijały się i poznawały świat pod czujnym okiem mamy. Zapoznały się z ogromną ilością bodźców, sytuacji, smaków, zapachów, dźwięków, ludzi, dzieci, psów różnych rozmiarów i charakterów, kotów...

Przeszły proces stymulacji neurologicznej szczeniąt. Bawiły się zabawkami o różnorodnych fakturach, kształtach, efektach - tunelik, ruchoma deska przyzwyczajajaca do niestabilności podłoża, piłeczki, szmatki, piszczałki, kolczaste ringo, pusty kartonik, hałasująca butelka z drobnymi elementami w środku itp. Poznały różne rodzaje podłoża, od mięciutkiego kocyka, przez szeleszczącą folię, dziury, w które wpadają łapki, kłującą wycieraczkę, uliczny chodnik, kałużę, ściółkę leśną, trawę, piasek, żwir, podłoże końskiej hali po śnieg i lód. Wyrabiały sobie świadomość łapek wędrując przez rozłożone na ziemi tyczki. Oswoiły się z ruchem ulicznym, tłokiem, atmosferą treningu, gabinetu weterynaryjnego. Doznały zabiegów zarówno pielęgnacyjnych, takich jak kąpiel, suszenie suszarką czy obcinanie pazówrków jak i weterynaryjnych ( mierzenie temperatury, zaglądanie w gardziołka, oglądanie uszek, ogólne oględziny)

Oprócz podstawowej suchej karmy jadały różnego rodzaju sery, białe i żółte, surowe i gotowane mięsko wraz z chrząstkami (wołowina, wieprzowina, drób), rybę, ryż, makaron, surową i gotowaną marchewkę, fasolkę szparagową, pomidorka, jabłuszko, gryzły różnego rodzaju kości.

Jechały tramwajem, autobusem, samochodem, windą, na kolankach, w transporterze, w plecaku. Wychowując się w domu, będąc cały czas "w centrum wydarzeń" wszelkie bodźce związane z życiem codziennym są dla nich naturalne. Odgłos odkurzacza, pralki, kuchenki, radia, głośniejszej muzyki czy stukotu naczyń i metalowych misek nie stanowi dla nich problemu. Znają przeróżna zapachy - od zapachu własnego gniazda, przez wonie życia domowego jak gotowanie, smażenie, pieczenie chleba, róznorakie świeczki zapachowe po charakterystyczną woń karbidu. Nie zdziwi ich też świst wiatru w oknach, tryskajaca z spryskiwacza woda, widok zimnych ogni czy błysku flesza

Dziś są otwarte na świat, żywiołowe, chętne do zabawy. Z dużym zaangażowaniem, żywiołowo przeciągają się z człowiekiem, nastawione na niego, bardzo kontaktowe. Znają własne imionka, nauczone są systemu on/off. Bardzo dobrze radzą sobie z nowymi, nieznanymi sytuacjami. Są kreatywne (czasem aż za bardzo ;-), zaradne, nie zrażają sie niepowodzeniami. Z tym bagażem doświadczeń wyruszają w świat na jego podbój. Jako pierwsza, już jutro - Lomo. Powodzenia!




30.01

2 0 1 1


Dziś nastał wielki dzień :) Po raz pierwszy od daaaawna szczeniaczki pozwoliły przespać CAŁĄ NOC!!! I jak tu ich nie kochać? :)





29.01

2 0 1 1


Po kilku nieco spokojniejszych dniach (co nie znaczy, że nic się nie działo, po prostu nie zdarzyło się nic nowego :)) dziś znów dużo pisania.


Z samego rana pojechałam z Devi i Lomo na trening agility. Oczywiście maluchy JESZCZE :) nie biegały po torze, natomiast dość dziarsko dłuższą chwilę zwiedzały halę i ku utrapieniu prowadzącej trening Hani, skupiały uwagę wszystkich dookoła. W tym czasie Sigma i Rico byli u Lidzi. Po południu natomiast Never i Guzik pojechali w zupełnie obce dla siebie miejsce, do znajomych Lidzi, z Jej córeczką, Dianką. Chłopakom się podobało, ale wcale się nie dziwię, skoro byli karmieni... szyneczką. Sama bym chciała ;)


Jednak największa niespodzianka i zaskoczenie były przede mną. Po powrocie z pracy zastałam... CZYSTY KOJEC !!!! Wciąż własnym oczom nie wierzę...





27.01

2 0 1 1


Dziś szczeniaki zostały odrobaczone. Tabletki wszystkie połknęły dzielnie. A ja padłam na dziub (hmm... Czy żaby mają dziub...?)





25.01

2 0 1 1


Nadeszła pora kolejnej tury socjalizacyjnej u cioci Lidki. Dziś kolej na Devi i Nevera. Znając możliwości tej dwójki ograniczyłam się do odprowadzenia ich pod drzwi bloku i... ewakuowałam się :) Dalszą część newsa dopiszę po relacji Lidzi. Jak przeżyje! :):):)


Przeżyła. Maluchy czuły się jak u siebie. Bawiły się z Mailem, to znaczy próbowały, bo Mail, jak na parsona przystało, nie bardzo wiedział, czy potraktować je jako nową wersję szczurów, czy może już jako zadatek na psy :) Do Grafa podchodziły z należytym respektem pod tytułem "ten pan tu rządzi, więc gramy mu na nerwach w rozsądnych granicach". I dobrze, taka postawa pozwoli im w przyszłości oszczędzić wielu kłopotów. Koty ignorowały, z wzajemnością.





23.01

2 0 1 1


Oj, dziś działo się dużo :) Dzięki uprzejmości cioci Lidki z samego rana Never i Rico pojechali na prawdziwy trening agility! Wprawdzie temperatura sprawiła, że niemal cały czas spędzili opatuleni w kocyki, ale nie zmienia to faktu, że chłonęli atmosferę treningu i przyzwyczajali się do specyficznych i intensywnych odgłosów mu towarzyszących oraz poznawali nowych ludzi. Przy okazji jechali samochodem, po raz pierwszy nie na rączkach, a samodzielnie, w transporterze. Wracajac, pokonali kilkadziesiąt metrów z parkingu do domu na własnych nóżkach. Oczywiście też po raz pierwszy! Wszystkim wyzwaniom dzielnie stawili czoła :)


Później byla kolejna wizyta u cioci Lidki, tym razem z Guzikiem i Devi. Okazało się, że zamiast oni socjalizować się z obecnością dzieci, kotów i innych psów, całe towarzystwo musiało "zsocjalizować się" z ich wizytą :) Także ta dwójka niewielką odległość między sąsiednimi blokami pokonała na własnych łapkach.


Po południu odwiedzili nas jeszcze ciocia Ela i wujek Tomek, których dzielnie na własnych łapkach witali przed blokiem Sigma i Lomo.





20.01

2 0 1 1


Ponieważ wszystkie maluchy znają już i nie wnoszą sprzeciwów wobec dźwięków życia domowego takich jak odkurzacz, pralka, żelazko czy suszarka, przy okazji planowanej wizyty u fryzjera postanowiłam zabrać jedno z szczeniąt. Losowo padło na Sigmę. Mała odgłosy maszynki do strzyżenia, suszarki i innych fryzjerskich sprzętów uznała za mało atrakcyjne i wobec powyższego poszła spać :)

Byla także z krótką wizytą u cioci Lidki, gdzie socjalizowała się z nowym otoczeniem, psami i kotami. W nową dla siebie sytuację wroczyła śmiało z zadartym ogonkiem :)




19.01

2 0 1 1

Pierwsza kąpiel!


Przyszła kryska na Matyska! Po ponad miesiącu namacalnego doznawania otoczenia całymi sobą przyszła najwyższa pora na pierwszą w życiu szczeniaczków KĄPIEL! Maluchy zabieg zniosły dzielnie i... nader aktywnie :) Czyścitkie i pachnące świeżością postanowiły oczywiście niezwłocznie ten stan rzeczy zmienić. No cóż... To było do przewidzenia! :))




18.01

2 0 1 1

Spacer po lesie




Dziś szczeniaczki były na spacerku w Lasku Bródnowskim.
Po raz pierwszy patrzyły na świat nie tylko z perspektywy rączek, ale i z poziomu własnych łapek. Po podrózy autobusem (też pierwszy raz!), na uboczu szlaków, pod czujnym okiem mamy, poznawały wszystkimi zmysłami namiastkę lasu. Fotorelacja w galeriach»






15.01

2 0 1 1

Maluchy skończyły już 4 tygodnie!


Są ciekawe świata, pomysłowe i zaradne jak na swój wiek, zapowiada się, że będą miały bardzo fajne charakterki. Niektóre, zwłaszcza Never i Piątek, rosną na pewne siebie, zadziorne zawadiaki o twardszych charakterach, lubiące stawiać na swoim i owijać właściciela wokół własnej łapki. ;-)

Wszystkie są bardzo kontaktowe, nastawione na człowieka, aktywne, wesołe i zadowolone z życia (zwłaszcza w nocy, wrr! ;-) ).

Wykazują już spore zainteresowanie zabawkami. Doświadczają mnóstwa bodźców zarówno dotykowych, słuchowych jak i węchowych. Poznają nowe powierzchnie, nowych ludzi i otoczenie. Mają już za sobą pierwsze "spacerki" na rączkach pańci.

Jedzą stały pokarm - rozmoczona karmę, surowe mięsko, gotowaną marchewkę, powoli wprowadzamy ryż.
Maluchy są zdrowe, mają już ząbki i prawidłowe zgryzy, nasz lekarz (świętej cierpliwości ;) ) jest bardzo zadowolony z ich rozwoju.

Powyżej nasz pokoik, czyli efekt krzyżówki hurtowni zoo z torem przeszkód.




06.01

2 0 1 1


Myszka wyszła dziś na pierwszy dłuższy spacer do pobliskiego parku.
FOTORELACJA :)»


A szczeniaczki...


Mamy już pierwsze ZĘBY!!!


P.S. A ciocia (dobrze wychowane jesteśmy, więc nie zdradzimy nikomu, że babcia...) Ewa obcięła nam pazurki! Czyli pierwszy manicure za nami :)




05.01

2 0 1 1

Wizyta u Pana Doktora ;-)


Dziś szczeniaczki były pierwszy raz u Pana Doktora. Wszystkie są zdrowe, ładnie się rozwijają i rosną. Mamusia też w formie, żeby tylko te sutki nie były tak wymęczone... Ale troszkę okładów i wszystko będzie dobrze :) A przy okazji wizyty szczeniaczki pierwszy raz jechały samochodem! Nie zauważyły :) A na pewno nie zrobiło to na nich wrażenia!




01.01

2 0 1 1


Dzisiaj szczeniaczki zjadły pierwszy posiłek "z zewnątrz". Dotychczas karmione wyłączie przez matkę dziś posmakowały dodatkowo specjalnego mleka dla szczeniąt. Nowy Rok, nowy posiłek, nowy sposób jedzenia...







ARCHIWUM NOWOŚCI: 2012 / 2011 / 2010









Aga Żabińska / Warszawa

tel.: +48 533 635 769

e-mail: akiline.akiline@gmail.com

stat4u
© AKI Line
Wszelkie prawa zastrzeżone!

Webdesign: KamilaBuryn.pl