DOG Line

klub, szkolenie psów

OBI Line

serwis obedience /PL

Psim Nosem

wywąchane wokół

Świat na 6 łap

turystyka z psem



Tika

1996 - 2007



Tika. Mój drugi pies, pierwszy "świadomy", choć jak się bardziej nad tym zastanawiam...

Po śmierci mojego pierwszego psa, Kaji, brakowało w domu zwierzaka. Ponieważ Mama za nic nie chciała kolejnego psa, bo przeciez Kaja była tą NAJ, zrobiłam Jej prezent na Dzień Matki...

Częstochowskie schronisko. Stoję ze łzami w oczach, bo nie mogę znieść tego widoku. Moją uwagę zwraca jedna z suczek, najbardziej wystraszona, wycofana, agresywna... Wołam pracownika. Ten mierzy mnie wzrokiem, bierze grabie, otwiera drzwiczki i... wywleka ją jak worek zgniłych kartofli. "Nic dziwnego, że psinka wystraszona, agresywna, skoro tak traktowana" myślę i zabieram do domu, dając w garść gościowi jakiś banknocik...

Mama oczywiści "nie chce", ale jak nie zauważa mojego wejścia do domu, to słyszę: "Chodź Tikuniu, chodź, masz tu troszkę serka, bo ta twoja pani to cię jakimiś trocinami karmi" [to o suchej karmie ;)]

Tika jest wpatrzona w Mamę jak w obraz, dobrze się z nią dogaduje. Mnie więcej nie ma w domu niż jestem...

Mama zaczyna chorować, wkrótce odchodzi... Charakterek Tiki daje o sobie znać, jest uparta, bywa agresywna, nie cierpi sama zostawać w domu... Mnie jeszcze dłużej nie ma w domu, muszę się poświęcić pracy jeszcze bardziej niż wcześniej. Nadchodzi rozterka - co z Tiką? Spędza praktycznie całe dnie sama, źle to na nią wpływa, niszczy co popadnie, narasta w niej agresja, popada w jakąś depresję... To wtedy po raz pierwszy usłyszałam "uśpij". Ale nie zrobiłam tego. Wbrew wszystkiemu zaczęłam poświęcać jej więcej uwagi, a w domu pojawił się drugi pies... Tika uspokoiła się, odżyła.

Mija kilka miesięcy. Wyczuwam wyraźnie guza. Idę do weta. "Proszę pani, tych guzów to dużo, ze 20, tylko reszta to taka malutka, że ledwo wyczuwalna. Za bardzo rozsiane, nie da sie operować. Niech Pani uśpi tego psa". Podobne diagnozy słyszę od innych wetów. Mimo wszystko znów nie usypiam... Niech dożyje spokojnie, co jej pisane... "Propozycję" słyszę jeszcze nie raz, w różnych okolicznościach, od różnych ludzi. Bywa ciężko, ale jakoś radzimy sobie i uczymy się rozumieć siebie nawzajem... Przeprowadzam się do Warszawy.

Tu Tika jest operowana. Znalazłam weta, który podjął się tej operacji. Choć nie bez komplikacji, ale udało się. Niestety, zaczęły się bardzo nasilać problemy psychiczne Tiki. Ataki agresji, nieprzewidywalnej i niekontrolowanej. Przez kilka lat pracuję z Tiką nad jej zachowaniem, jest leczona, także środkami psychotropowymi, co przynosi efekty - choć dla bezpieczenstwa w kagańcu, Tika chodzi na długie spacery, po mieście, po parku, w miarę normalnie funkcjonuje. Przechodzi jeszcze 2 operacje, niestety, przy ostatniej wiadomo już było, że nie ma ratunku...

Dochodzi drastyczne schudnięcie, padaczka i niewydolność nerek. Tika odchodzi...

« wstecz







Aga Żabińska / Warszawa

tel.: +48 533 635 769

e-mail: akiline.akiline@gmail.com

stat4u
© AKI Line
Wszelkie prawa zastrzeżone!

Webdesign: KamilaBuryn.pl